Planete Doc Review Planete Doc Review
Planete Doc Review
Filmy
Odgłosy robaków - zapiski mumii
> DOC ALLIANCE

The Sound of Insects – The Record of a Mummy
Reżyseria /Directed by: Peter Liechti
Produkcja /Production: Urs Augstburger, Szwajcaria /Switzerland 2009
88 min

Oceny: / 51
KiepskiBardzo dobry
PROJEKCJE:
13 maja 18.30 Po seansie zapraszamy na spotkanie z reżyserem.
14 maja 21.00 Po seansie zapraszamy na spotkanie z reżyserem.
16 maja 22.50


Wybrane festiwale /Selected festivals:
2009 – International Film Festival, Rotterdam; Visions du Réel International Film Festival, Nyon; HotDocs Canadian International Documentary Festival

poprzedni   następny

Myśliwy polujący na króliki odkrywa w lesie zmumifikowane ciało 40-letniego mężczyzny. Lekarze twierdzą, że zgon nastąpił około stu dni wcześniej. Zmarły prowadził dziennik, z którego możemy odtworzyć ostatnie dwa miesiące jego życia.
Pod koniec sierpnia udał się w góry, które kiedyś odwiedził jako student. Zachwycony ich dostojnym pięknem, pomyślał, że to idealne miejsce na śmierć. Po kilkunastu latach zjawia się tu ponownie. Notuje: „w plecaku mam wszystko, co potrzebne do samobójstwa”. Nie zamierza się wieszać ani skakać ze skały. Wybrawszy ustronne miejsce, z folii i gałęzi buduje namiot, w którym postanawia zagłodzić się na śmierć. Ma ze sobą kilka książek (Beckett, Dante), trochę lekarstw przeciwbólowych, kilka świec i radio. Pije wyłącznie wodę deszczową.
Nie dowiadujemy się wiele o motywach jego decyzji. Jego dziennik to szczegółowy, szokująco naturalistyczny zapis zbliżającej się śmierci. Rozpisana na wiele dni opowieść o mierzeniu się świeckiego umysłu z największą zagadką, jaką zna ludzkość. Bohater ze zdumieniem stwierdza, że jego ciało buntuje się przeciw decyzji umysłu – organizm wykorzystuje ukryte zapasy energii, by tylko utrzymać się przy życiu. Jego serce wcale nie chce umierać – by podtrzymać temperaturę gasnącego ciała, szaleńczo pompuje krew, pobudzając zastygłe członki. Z podobną uwagą bohater obserwuje swoje myśli i sny, z biegiem czasu coraz bardziej metaforyczne i wizyjne.
Przytomnie zauważa, że jego postępowanie z racjonalnego punktu widzenia nie ma sensu – wszak dla niewierzącego cierpienie nie jest wartością. Jednak coś w nim pragnie zapisać każdy detal powolnego umierania. Pobrzmiewają tu echa Tybetańskiej Księgi Umarłych, opisującej szczegółowo sytuację człowieka, który rozstał się już z życiem, a nie wszedł jeszcze w nową formę istnienia. Jego dusza zadaje sobie wówczas ostateczne pytanie, wspólne dla wielu religii – „czy po śmierci człowiek jest, czy nie jest”. Bohater konsekwentnie widzi śmierć jako wybawienie od cierpienia i z tego powodu z utęsknieniem oczekuje jej nadejścia.
Odgłosy robaków – zapiski mumii to kino graniczne – uświadamia nam, że nasza natura z jednej strony odrzuca taką apoteozę śmierci, a z drugiej potrzebuje świadectwa reakcji duszy na jej nadejście.
Osobną opowieścią jest warstwa wizualna – twórcy przez wiele dni filmowali otoczenie namiotu, w którym umierał mężczyzna. Wyciszonym, kontemplacyjnym ujęciom zmieniającej się natury, obojętnej na cierpienie bohatera towarzyszą wizyjne, metaforyczne obrazy świata, który zostawił za sobą. Reżyser kroczy ścieżką wyznaczoną przez największych wizjonerów kina – takich jak Tarkowski czy Herzog. Podobnie jak u nich, również tutaj niepojęty świat natury jest świadkiem i zwierciadłem ludzkiego losu.




Komentarze (1)
1. Dodane przez Igor Czajka w dniu - 19-05-2009 06:44
 
 
Dokumentalna porażka
Film jest zaprzeczeniem wszystkiego, co stanowiło o wysokiej jakości takiego filmu jak "Inteligentna nagość". W zamierzeniu film o tajemnicy. Film o powolnym i świadomym umieraniu z głodu. Wolna i silna wola spożytkowana na rozstanie się z życiem. Wrażenia z głodówki zapisywane w dzienniku. Powoli coraz silniej zbliżają się do archetypów najróżniejszych kulturowych odniesień. Pojawiają się znaczące sny, pojedyncze postacie, szmer wielu głosów  umierający nie wie czy to halucynacje czy odgłosy tamtego świata. Tuż przed końcem mamy informację białym świetle... Wbity w fotel i zaszokowany religijnymi doświadczeniami ateisty dostaję od reżysera na końcu w głowę demaskacją mistyfikacji: to jest literacka kreacja na podstawie autentycznego faktu. Taki przypadek miał rzeczywiście miejsce. Raz w Japonii, raz w Niemczech. Jednak to, co jest najbardziej istotne w tym wizualnie miałkim filmie  zapis dziennika umierania  okazuje się literackim przetworzeniem. Zatem tekst pozostaje zapisem kulturowej mitologicznej sytuacji, pozbawiony dokumentalnej treści, a ja jako widz czuję się oszukany. Film powinien być pokazywany na festiwalu filmowej poezji eksperymentalnej, a nie na przeglądzie dokumentu. Pełna artystyczna porażka zamykająca dostęp do oceanu interpretacji.
 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

poprzedni   następny
Pt8
So9
Nd10
Pn11
Wt12
Śr13
Cz14
Pt15
So16
Nd17
Logowanie


Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!

Informacje praktyczneArchiwumO festiwaluKontaktNewsletter