Planete Doc Review Planete Doc Review
Planete Doc Review
Filmy
Zasmakuj ubóstwa
> Art Doc

Enjoy Poverty
Reżyseria /Directed by: Renzo Martens
Produkcja /Production: Martens Menselijke Activiteiten, Inti Films, Holandia /The Netherlands 2008 90 min

Oceny: / 30
KiepskiBardzo dobry
PROJEKCJE:
  8 maja 18.00
11 maja 16.00


Wybrane festiwale /Selected festivals:
2009 – Thessaloniki Documentary Festival, Hot Docs Canadian International Documentary Festival
2008 – IDFA, International Film Festival Amsterdam (film otwarcia /opening film)

poprzedni   następny

Sytuacja w Demokratycznej Republice Konga w przekazach prasowych bywa najczęściej określana jako piekło na ziemi. To słowa nie na wyrost – w toczącej się tam od 1996 roku wojnie domowej zginęło około 3 milionów ludzi. Kraj przez kilka lat był pogrążony w totalnej anarchii – walczyły ze sobą siły rządowe, lokalne partyzantki. Kongo było także regularnie atakowane przez sąsiadów, mających apetyt na jego bogactwa naturalne. Walczący nie cofali się przed niczym – masowe gwałty, kanibalizm, tortury i porwania były na porządku dziennym. Ostatnie parę lat to próba przywrócenia kruchego pokoju, który wciąż wisi na włosku. W Kongu stacjonują dziś siły ONZ, które rozdzielają zwaśnione strony. Do takiego kraju na dwa lata trafia z kamerą młody dziennikarz z Holandii Renzo Martens. Żyje wśród lokalnej społeczności i rejestruje życie po konflikcie, którego potworność przerasta nasze wyobrażenia.
Młody idealista obserwuje, jak w praktyce wygląda idea niesienia przez świat pomocy takim regionom. Szybko odkrywa, że w interesie wielu organizacji, zarówno finansowych, jak i charytatywnych, jest… utrzymywanie tam biedy. Bank Światowy co prawda udziela Kongu pożyczki, ale pomoc uzależnia od zgody tamtejszego rządu na wydobywanie diamentów przez międzynarodowe korporacje. Zysk zostaje w kieszeniach przedsiębiorców z Europy. Organizacje humanitarne rozdają żywność, ale równocześnie utrzymują armię urzędników i mnożą koszty administracyjne – 70–90 proc. ich budżetów pochłania samo organizowanie „pomocy”. Podobnie jest z siłami ONZ – jaką rolę w środku afrykańskiej dżungli mogą spełniać niemówiący po angielsku Pakistańczycy? Biali farmerzy tworzą gigantyczne plantacje, gdzie robotnicy zarabiają pół dolara na trzy dni. Pracując ponad siły przez wiele lat, nie są w stanie zapewnić pożywienia swoim dzieciom, które umierają na ich oczach (czego świadkiem jest bezradny Martens). Najbardziej szokująca jest postawa Lekarzy bez Granic – w filmie pada sugestia, że oni również czerpią materialne korzyści z pracy w regionie, gdzie życie ludzkie nie ma żadnej ceny. Zarabiają na tym także fotoreporterzy – dzienniki z całego świata wciąż chętnie płacą za zdjęcia trupów bądź zgwałconych kobiet.
Młody Holender postanawia nie siedzieć z założonymi rękami. Zachęca młodych ludzi do fotografowania otaczającego ich świata, zwłaszcza jego mrocznych stron (wszak na tym można najlepiej zarobić…). Montuje w środku dżungli neon z napisem „Zasmakuj ubóstwa”. Stara się przyciągnąć uwagę mediów. Z biegiem czasu jego działania stają się coraz bardziej niejednoznaczne – powstają wątpliwości, czy on sam, coraz wyraźniej pozując na Klausa Kinskiego z Fitzcarraldo, pod pozorem niesienia pomocy nie chce zaspokoić swojego narcystycznego ego.




Komentarze (1)
1. Dodane przez Igor Czajka w dniu - 19-05-2009 11:22
 
 
Odcienie humanitaryzmu
Zrobiony przez narcystycznego Holendra film o największym bogactwie naturalnym Afryki: ubóstwie. Myśleliście kiedyś w ten sposób o tym zjawisku? Międzynarodowa pomoc docierająca do państw afrykańskich stanowi nieraz największy procent dochodu narodowego tychże państw. Co można zrobić dla żyjących w nędzy mieszkańców Afryki? Można próbować ich przekonać, żeby nauczyli się czerpać radość z tego co mają, żeby zaakceptowali swój stan, którego zmienić nic nie może i żeby nauczyli się czerpać dochód ze swojej sytuacji. Jeśli pojedziesz do krajów trzeciego świata powinieneś zawsze płacić za zrobienie egzotycznego zdjęcia głodującego dziecka. Jego fotogenicznie spuchnięty brzuch jest jedynym co ma. Wspomniany na wstępie narcyzm autora, który zbyt często kieruje kamerę na siebie, można odczytać jako zwrócenie uwagi na jeszcze jeden, dość oczywisty i może dlatego nie zawsze pamiętany, aspekt humanitarnej działalności: pomagając nędzarzom kupujesz sobie swoje dobre samopoczucie.
 

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

poprzedni   następny
Pt8
So9
Nd10
Pn11
Wt12
Śr13
Cz14
Pt15
So16
Nd17
Logowanie


Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!

Informacje praktyczneArchiwumO festiwaluKontaktNewsletter